Jeśli masz „download code” – kod umożliwiający pobranie płyty, kliknij tutaj.

Jeśli chcesz nabyć album tradycyjną (analogową) drogą, możesz to zrobić przez Skład Muzyczny.

OPIS ALBUMU

Muzyka: Cinemon
Słowa: Michał Wójcik
Produkcja: Michał Wójcik
Realizacja: Michał Wójcik, Izdebnik Studio, styczeń-marzec 2013
Miks: Michał Wójcik, Szymon Swoboda, Vintage Records Studio
Mastering: Denis Blackham, Skye Mastering

Niektórym za idealny ocean, musi wystarczyć morze bałtyckie. Czasem po prostu okazuje się, że to właśnie jest TO idealne miejsce. Taki właśnie jest ten album.

Perfect Ocean to trzecie, po Cinemon LP (2009) i Three Days EP (2012) wydawnictwo studyjne zespołu z Krakowa, którego premiera planowana jest na  11.12.13 r. Muzycznie od poprzednich albumów dzieli je wszystko: brak tu rozbudowanych, art-rockowych suit z pierwszej płyty, brak też nie-zawsze-docenianej “garażowości” z EPki.

Dziewięć miesięcy to odpowiednio dużo czasu, by materiał dopracować i dopieścić po swojemu, wielokrotnie po drodze tracąc sens i zapał – który to proces idealnie współgra z tytułem i wątkiem przewodnim płyty. Perfect Ocean to dowód na to, że Cinemon przeszedł długą, skomplikowaną drogę muzyczną prowadzącą ostatecznie do… prostoty. Wśród dziesięciu utworów zaledwie kilka nie jest melodiami od razu wpadającymi w ucho, do których z łatwością da się tupać i klaskać. Jest więc prosto, ale rockowo. Czasem hałaśliwie i z pazurem, rzadziej – ale jednak – nieco ckliwie i o sensie życia.

Perfect Ocean to dziesięć utworów, 40 minut muzyki, którą począwszy od 11 grudnia 2013 będzie można odsłuchać z czterech różnych nośników: CD, winyl, MP3, kaseta.

LEGENDARNY CZŁOWIEK GULASZ O PERFECT OCEAN  

Czy się to komuś podoba czy nie – nikogo Cinemon o zdanie nie pytał, kiedy porzucał progresywno-zeppelinowe wyręby i w sposób radykalny zmierzał ktu przejrzystszym rejonom lasu. Mało kto wtedy rozpływał się nad podążaniem swoją drogą i pokazywaniem wała oczekiwaniom osób trzecich – a czym właścwie był rock’n'roll u swoich źródeł, jeśli nie grupową manifestacją wolności wewnętrznej i pokazywaniem wała establishmentowi?

Czy się to komuś podoba czy nie – Cinemon gra teraz trzy akordy i cztery dźwięki, przeznaczone do tańca, tupania oraz potrząsania sierścią wierzchnią, i robi to dobrze.

Czy się to komuś podoba czy nie – Wójcik nadal nie nauczył się śpiewać i w dalszym ciągu emituje ze swoich chuderlawych płuc gruźlicze manifesty, zadziwiająco skutecznie osadzone w hardrokowo-estradowej napierdalance, przy której nóżką zakręci i PJ Harvey (szczególnie usłyszawszy swój cover), i Tommy Iommi.

Czy się to komuś podoba czy nie – „Perfect ocean” fragmentami groovi niczym metallikowe „Load”, a Cinemon to nadal jeden z najważnieszych zespołów w Krakowie.

Czy się to komuś podoba czy nie – płyta zawiera piosenkę „Across the ocean”.

Czy się to komuś podoba czy nie – „Perfect ocean” to najszczersza manualnie i ideowo produkcja Cinemon up to date. Produkt nie zawiera lokowania ściemy. Czy ci się to, chłopaku, i tobie, dziewczyno, spodoba – to zupełnie inna historia. I tak właśnie powinno to wyglądać.